Strona główna wycieczki
Polska Egzotyczna II (Terespol - Suwałki), 27 kwietnia - 3 maja 2008, 444 km

Wstęp
Dzień 1/2: Terespol - Piszczatka (114 km)
Dzień 3: Piszczatka - Białowieża (73 km)
Dzień 4: Białowieża - Krynki (89 km)
Dzień 5: Krynki - Rudawka (98 km)
Dzień 6: Rudawka - Suwałki (70 km)


Dzień 3: Piszczatka – Czeremcha – Topiło – Białowieża (73 km)


O brzasku budzi nas szczebiot i śpiew niezliczonej ilości ptaków, co wcale nie znaczy, że od razu dzielnie wychodzimy ze śpiworów. Zwlekamy z tym do okolic godziny 8:00, tym bardziej, że na zewnątrz nieciekawie – niebo zaciągnięte ołowianymi chmurami i wieje dość silny wiatr. Czas się jednak pozbierać, zagrzać coś do jedzenia i wyruszyć w siną (dosłownie) dal. Zataczamy pętelkę po okołopiszczatkowym lesie i po wydostaniu się na wiejską drogę, w pierwszych, nieśmiałych kroplach deszczu, dojeżdżamy do spożywczego w Klukowiczach. W wiosce sporo urokliwych, drewnianych chat – niestety pogoda nie sprzyja zbyt licznym obserwacjom. Kolejny przystanek to wieś Zubacze, gdzie zatrzymujemy się na zdjęcie cerkwi z końca XIX wieku. Następnie udajemy się przez Czeremchę i Wólkę Terechowską do samej granicy – urządzając sobie jednak wcześniej piknik z drugim śniadankiem w mijanym po drodze lesie. Kanapki z pasztetem i pomidorem oraz herbatka smakują wyśmienicie, choć spadające z nich okruszki są natychmiast rekwirowane przez czarne leśne mrówki (zerkam z niepokojem na ostatnią kanapkę, czy czasem nie odjeżdża powolutku w kierunku mrowiska... ;] ). Za Stawiszczami szutrowa droga prowadzi przy samym (zaoranym) pasie granicznym – dosłownie kilka metrów od niego. W lesie po białoruskiej stronie widać przemykających chyłkiem drwali, co – jak się później okazuje – nie umyka uwagi naszej Straży Granicznej. Jedzie się bardzo fajnie, mimo siąpiącego deszczu, zaś przed oczami migają co chwilę polsko-białoruskie słupki. Po jakimś czasie (omyłkowo) zjeżdżamy z głównego traktu do przygranicznej wioski Biała Straż i tam chowamy się w lesie przed silnie już padającym deszczem. Nasza kryjówka zostaje jednak (nie bez trudu) wykryta przez patrol SG, więc tradycyjnie ucinamy sobie z panami pogawędkę, podczas gdy nasze dane są sprawdzane w przeróżnych bazach osób poszukiwanych. ;] Na szczęście niespecjalnie nam się spieszy, bo pada. W końcu jednak ruszamy i za Białą Strażą zapadamy się w Puszczę Białowieską. Krajobraz zmienia się diametralnie. Zaczynają dominować gęste i mokre lasy puszczańskie oraz długie, działowe drogi. W Topile pani sklepowa zamyka nam przed nosem spożywczy, w którym planowaliśmy uzupełnić zapasy ("klient nasz pan", ale tylko do 14-stej ;] ). Po krótkim popasie pedałujemy więc dalej, w głąb Puszczy Białowieskiej, zatrzymując się na fotkę przy rzeczce „Leśnej”. Ogólnie - jak to w lesie – jest bardzo miło i przytulnie, niemniej proste jak cięciwa drogi, w połączeniu z wcześniejszym deszczem i niezupełnie komfortowo spędzoną nocą stają się trochę monotonne i męczące. Na szczęście w końcu dojeżdżamy do Białowieży, gdzie Paweł wynajduje nocleg w znajomym sobie miejscu. Po opłukaniu siebie i rowerów ze zwałów piachu i błota udajemy się na zasłużoną obiadokolację do baru nieopodal. Przy okazji dowiaduję się, jak pyszną potrawą jest kiszka ziemniaczana. Zmęczenie sprawia, że nie odczuwam nadmiernej chęci zwiedzania dworskiego parku (może innym razem) – spędzamy więc wieczór na lekturze map i przewodników oraz spożywaniu posiłków i napojów regeneracyjnych wiadomej - zważywszy na miejsce - marki. A potem wreszcie można się wygrzać i wymyć w gorącej wodzie – co wcale nie jest takie częste w trakcie tego wyjazdu. ;]

Google Map, Wikipedia, GPS data by Niklos

Cerkiew w Zubaczach

Z lewej droga, z prawej zaorany pas graniczny (granica z Białorusią)

Wjeżdżamy do Puszczy Białowieskiej

Puszczańskie bagna

Rzeczka "Leśna" w Puszczy


JAlbum 7.4, © 2008 Mariusz Bożym