|
Trasa: |
Marki, Słupno,
Dąbkowizna, Radzymin, Kraszew, Rasztów, Emilianów, Trojany, Guzowatka,
Kołaków, Załubice, Beniaminów, Dąbkowizna, Słupno, Marki. |
|
Dystans: |
82,36 km |
|
Średnia prędkość: |
17,3 km/h |
|
Maksymalna prędkość: |
41,0 km/h |
|
Czas jazdy: |
4 godz. 50 min. |
|
Pogoda: |
Słonecznie, silny wiatr, temp. ok. +12*C. |
|
Opis: Dąbkovizna MTB/Cross Marathon to nowa inicjatywa, która ma szanse pokonać
niebawem śmieciogenny MTBMarathon.com. Na pierwszym zgrupowaniu (21 kwietnia b.r.) stawiło się jedynie dwóch
zawodników. Kameralność imprezy uważa się za jeden z jej mocniejszych
punktów. :) Okresowa
stacja kolejowa w Dąbkowiźnie jak zwykle prezentuje się uroczo i przytulnie.
W oczekiwaniu na Pawła fotografuję infrastrukturę kolejową i kręcę się po
okolicach peronu. Tego dnia panuje dosyć wietrzna i chłodna pogoda, okraszona
jednak względnie ciepłym słońcem. Parę minut po 10:00 wbijamy się w piach po
pachy i torujemy w nim drogę wzdłuż linii kolejowej aż do Radzymina. Jazda po
głębokim piachu na cienkich oponach to niebywały komfort, polecam! Wokół jest
bardzo przyjemnie: a to przebiegnie czarna sarna, a to z suchego, zaoranego
pola podniecie się kurniawa, a to mucha wpadnie do oka... Miasto Radzymin
pokonujemy metodą czym-prędzej-tym-lepiej
i dalej – szczęśliwie dla mnie już asfaltem – jedziemy do
Kraszewa. Tam przecinamy rzekę Rządzę wraz z jej dopływami i tułając się po
okolicznych drogach odwlekamy moment skierowania rowerów pod wiatr. Mijamy
bazę paliwową Emilianów (przy rurociągu „Przyjaźń”), przekraczamy
drogę krajową nr 18 i walcząc z wmordewindem
osiągamy Guzowatkę. Następnie – ścieżkami znanymi jedynie Pawłowi
– docieramy do Załubic. Tam w lokalnej restauracji uzupełniamy
niedobory płynów w organiźmie, konwersując miło z miejscową społecznością
rowerową. :) Dalej już sam – drogami zdecydowanie niepublicznymi
– dojeżdżam do domu. Uzupełnienie. Tydzień
wcześniej miała miejsce inna wycieczka, oto jej opis: :: 14-15 kwietnia 2007 -
Jazdy poligonowo-serwisowe ::
W sobotę
miała miejsce wycieczka konserwacyjno-techniczna, połączona z wizytą w
kultowym sklepie rowerowym pana Kazimierza w Ząbkach. Przy okazji
poszukiwałem sposobów ominięcia ruchliwego fragmentu drogi nr 634 (Warszawa -
Wołomin), pełnej agresywnych i buconowatych kierowców ciężarówek, tudzież
szambiarek. Pan Kazimierz ze sklepu przy ul. Szwoleżerów nie omieszkał
sprzedać mi pedały, których absolutnie nie potrzebowałem. Ale co tam... W
niedzielę dla odmiany zwiedzam zielonkowski poligon - ogromny obszar leśny,
pełen urokliwych miejsc, wygodnych ścieżek, ćwierkających ptaków, pędzących
czołgów i podmokłych rezerwatów. :) |